365 szans
Rok ma dokładnie 365 dni. I chociaż, nie wiem jak by się nie starać, nie jesteśmy w stanie zapamiętać idealnie każdego z nich. To oczywiste, że codziennie mamy do czynienia z nowymi wyzwaniami, radościami, smutkami i obowiązkami, których jest tyle, że można by było książki pisać. Ale czy zastanawialiście się kiedyś, co to oznacza, że każdy dzień w tym roku jest darem od Boga? Może czasem wydaje nam się, że Bóg jest tylko w wyjątkowych momentach: w kościele czy podczas wielkich wydarzeń. A co z tymi codziennymi chwilami, które wydają się zwykłe i nudne – w szkole, wśród obowiązków, w rozmowach z kolegami? Czy Bóg naprawdę jest obecny w takich momentach? Odpowiedź nasuwa się jedna – TAK. W końcu to właśnie one tworzą czas tych 365 dni. Każdy dzień roku, 365 dni, to 365 szans, by doświadczyć Bożej obecności w naszym życiu.
Zacznijmy od codziennych spraw. Wstajesz rano, zmęczoną ręką wyłączasz budzik, ogarniasz się do szkoły, siedzisz na lekcjach, wracasz, jesz obiad, przygotowujesz się na następny dzień, kolacja, prysznic i spać. OTO PROZA ŻYCIA. A czy można sprawić, by stała się głęboka jak poezja? Wystarczy, że zaprosisz do niej Boga! „Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, wszystkich wzywających Go szczerze”. Bóg nie jest daleki, nie jest gdzieś w niebie, patrząc z góry na nasze życie. On chce być częścią naszej codzienności – czy to w pracy, czy w nauce, czy w rozmowach, a nawet w emocjach, które przeżywamy. We wszystkim. Może macie czasami wrażenie, że Bóg jest blisko tylko wtedy, gdy jesteśmy w kościele, ale to nie jest prawda! Jezus obiecał, że będzie z nami „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Nie mówił, że będzie z nami tylko w wyjątkowych momentach, ale każdego dnia – w naszej codzienności.
Większość z was na pewno spędza dużo czasu: w szkole, w nauce, w przygotowaniach do różnych sprawdzianów albo na innych zajęciach, których jest dzisiaj aż nadto, a zapominamy o tym, że nie jesteśmy maszynami… W końcu to „normalne”, że każdy młody człowiek musi umieć grać na fortepianie, znać 5 języków obcych i ćwiczyć jakiś sport (oczywiście żartuję). Jednak nie jest żartem, że Bóg jest również obecny w tych wszystkich obowiązkach. Bóg interesuje się naszymi małymi, codziennymi sprawami. Nasza nauka, nasze wysiłki, nasze zaangażowanie – to także forma służby. W Biblii czytamy: „Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi”. Kiedy więc uczysz się do kolejnego sprawdzianu z matematyki, gdy tworzysz kolejny „fascynujący” projekt „o życiu i funkcjonowaniu niesporczaków” (dla wyjaśnienia – takie małe istotki, co potrafią wytrzymać temperaturę 0 absolutnego), kiedy pracujesz nad zadaniem albo robisz cokolwiek innego, to PAMIĘTAJ: możesz to robić w Bożym imieniu. Bóg nie chce, byśmy traktowali życie duchowe jak coś oddzielnego od reszty naszego życia. To, co robimy każdego dnia, ma znaczenie – i to duchowe, i realne. Nie musimy rozdzielać sfery duchowej od codziennych obowiązków – wszystko, co robimy, może być oddane Bogu. Nawet ta jedynka z fizyki. Pytasz się jak? Bo ona może nauczyć nas pokory, tego, że też mogę mieć słabszy dzień, tego, żeby się nie poddawać.
Codzienność to również, a może nawet przede wszystkim, ludzie. Kiedy patrzymy na naszą codzienność, to ciężko ją sobie wyobrazić bez udziału innych. Bardzo często spotykamy się z innymi, czy to z przyjaciółmi, czy ze znajomymi w szkole, na przerwach. Nieraz pojawiają się w tym: konflikty, nieporozumienia, czasem borykamy się z problemami w relacjach z rodziną czy przyjaciółmi. Jak znajomo brzmią frazy: „Oni mnie nie rozumieją…”; „Każdy czegoś ode mnie chce…”; „Czemu nikt mnie nie zauważy…”. I to, w jaki sposób rozegramy te nasze wewnętrzne pytania, zdecyduje, kogo ludzie zobaczą w nas. To, jak się zachowujemy wobec innych, mówi dużo o naszej wierze. Jezus mówił: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”. Miłość, szacunek, wybaczenie – to są elementy życia, którymi pokazujesz, że Bóg działa w twoim życiu. Nawet w trudnych relacjach, w chwilach, gdy nie mamy ochoty być mili, Bóg chce, żebyśmy patrzyli na drugiego człowieka przez Jego pryzmat. Takie małe gesty – pomoc, uśmiech, życzliwość – to Bóg, który działa przez nas w świecie. Aż mi się przypomniała jedna historia:
HISTORYJKA I:
Adaś i Krzyś byli przyjaciółmi od wielu lat. Spędzali razem każdą wolną chwilę, budowali bazy, udawali rycerzy z patykami. Łączyło ich naprawdę dużo i potrafili dzielić się wszystkim: i tymi smutnymi, i radosnymi chwilami. Pewnego dnia doszło między nimi do kłótni. Słowa, które padły, były ostre. Każdy z nich miał wrażenie, że to ta druga osoba zaczęła, i przez kilka dni nie rozmawiali ze sobą. Trzymali w sercach żal. Pewnego popołudnia Adam spacerował po lesie i myślał o tym, że tęskni za wspólną zabawą z Krzyśkiem. Wtedy przypomniał sobie słowa mamy: „Nie warto trzymać urazy, bo miłość w relacjach jest silniejsza niż duma”. Zdecydował, że zrobi pierwszy krok. Zadzwonił do Krzyśka i przeprosił za to, co się wydarzyło. Kolega odpowiedział: „Ja też cię przepraszam”. Mały gest – po prostu słowa: „przepraszam”, w ciągu życia potrafimy ich wypowiedzieć niezliczoną ilość razy. Słowa, które są przykładem, jak Biblia otwiera się nie tylko Słowem, ale i codziennym życiem.
Ale dlaczego ciągle rozmawiamy o tej codzienności? A wiecie, że w Kościele czasami przeżywamy Rok Jubileuszowy? To dość ciekawy okres, w którym przypominamy sobie o Bożym miłosierdziu i o tym, jak Bóg wzywa nas do odnowy – takie roczne rekolekcje. Ten czas jest jak zaproszenie, by spojrzeć na swoje życie na nowo – zobaczyć, gdzie potrzebujemy zmiany, gdzie możemy wzrastać w wierze, a gdzie może warto coś naprawić. I może myślisz sobie: „Jaki Jubileusz? Przecież moja codzienność to szkoła, obowiązki i te same problemy.” Ale właśnie w tym tkwi sekret Roku Jubileuszowego… Nie chodzi o robienie wielkich rzeczy, ale o małe kroki. Czy możesz dziś komuś przebaczyć, tak jak w Jubileuszu przebaczono długi? Czy możesz dziś komuś pomóc, komuś, kto jest w potrzebie, choćby przez prosty gest życzliwości?
W Ewangelii św. Łukasza Jezus mówi: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie”. To słowa, które Kościół przypomina, obchodząc rok Jubileuszowy. A teraz pomyśl! Ty też jesteś posłany! Może w szkole ktoś potrzebuje Twojej pomocy. Może w domu rodzinnym potrzebna jest Twoja cierpliwość. Może sam potrzebujesz przebaczyć sobie jakieś niepowodzenie. Rok Jubileuszowy to przypomnienie, że Bóg daje nam drugą szansę. Życie to TERAZ. Nie jutro, ani nie wczoraj. To dziś jest nam darowane. A raczej zadane.
Historyjka II:
Pewnego wieczoru dziewczyna siedziała w swoim pokoju i próbowała napisać pracę na temat „niewidzialnych cudów życia codziennego”. Nie miała zielonego pojęcia jak się za to zabrać. Sfrustrowana wyjrzała na zewnątrz – na pustej ulicy świeciły światła latarni, a kilka kroków od niej zarysowała się sylwetka jej sąsiada, pana Wojtka, który codziennie wypuszcza psa o tej samej porze. Pamiętała, jak kiedyś przez przypadek podsłuchała rozmowę rodziców o tym, jak pan Wojtek kilka lat temu stracił żonę, i że te spacery z psem w jakiś sposób dały mu na nowo chęć do życia Spojrzała ponownie; Pan Wojtek zawsze zatrzymuje się pod drzewem, które rosło przy placu zabaw. Dziewczynka pomyślała, że może bawił się tam z żoną? A może po prostu to jego chwila na wspomnienia o niej? Nie znała odpowiedzi, ale zrozumiała, że zwykły spacer może kryć w sobie coś więcej. Następnego dnia oddała esej a napisała w nim: Cudem codzienności może być czyjś spacer pod drzewem. Może to tylko spacer, a może dla kogoś to cały wszechświat wspomnień, który ktoś nosi w sercu.
No właśnie… ten wszechświat zostaje nam dany. Jubileusz to dar, ale też zadanie. Jezus zaprasza nas, byśmy żyli pełnią życia – nie tylko w święta, ale w każdy dzień. W końcu jest to dla nas czas, w którym zwykłe dni przemieniają się w święte chwile. W każdym zwykłym dniu kryje się niezwykła tajemnica – wystarczy otworzyć serce… 365 dni – 365 szans, by odkryć Boga w codzienności!
Amen.
Ks. Adam Płonka
Zacznijmy od codziennych spraw. Wstajesz rano, zmęczoną ręką wyłączasz budzik, ogarniasz się do szkoły, siedzisz na lekcjach, wracasz, jesz obiad, przygotowujesz się na następny dzień, kolacja, prysznic i spać. OTO PROZA ŻYCIA. A czy można sprawić, by stała się głęboka jak poezja? Wystarczy, że zaprosisz do niej Boga! „Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, wszystkich wzywających Go szczerze”. Bóg nie jest daleki, nie jest gdzieś w niebie, patrząc z góry na nasze życie. On chce być częścią naszej codzienności – czy to w pracy, czy w nauce, czy w rozmowach, a nawet w emocjach, które przeżywamy. We wszystkim. Może macie czasami wrażenie, że Bóg jest blisko tylko wtedy, gdy jesteśmy w kościele, ale to nie jest prawda! Jezus obiecał, że będzie z nami „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Nie mówił, że będzie z nami tylko w wyjątkowych momentach, ale każdego dnia – w naszej codzienności.
Większość z was na pewno spędza dużo czasu: w szkole, w nauce, w przygotowaniach do różnych sprawdzianów albo na innych zajęciach, których jest dzisiaj aż nadto, a zapominamy o tym, że nie jesteśmy maszynami… W końcu to „normalne”, że każdy młody człowiek musi umieć grać na fortepianie, znać 5 języków obcych i ćwiczyć jakiś sport (oczywiście żartuję). Jednak nie jest żartem, że Bóg jest również obecny w tych wszystkich obowiązkach. Bóg interesuje się naszymi małymi, codziennymi sprawami. Nasza nauka, nasze wysiłki, nasze zaangażowanie – to także forma służby. W Biblii czytamy: „Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi”. Kiedy więc uczysz się do kolejnego sprawdzianu z matematyki, gdy tworzysz kolejny „fascynujący” projekt „o życiu i funkcjonowaniu niesporczaków” (dla wyjaśnienia – takie małe istotki, co potrafią wytrzymać temperaturę 0 absolutnego), kiedy pracujesz nad zadaniem albo robisz cokolwiek innego, to PAMIĘTAJ: możesz to robić w Bożym imieniu. Bóg nie chce, byśmy traktowali życie duchowe jak coś oddzielnego od reszty naszego życia. To, co robimy każdego dnia, ma znaczenie – i to duchowe, i realne. Nie musimy rozdzielać sfery duchowej od codziennych obowiązków – wszystko, co robimy, może być oddane Bogu. Nawet ta jedynka z fizyki. Pytasz się jak? Bo ona może nauczyć nas pokory, tego, że też mogę mieć słabszy dzień, tego, żeby się nie poddawać.
Codzienność to również, a może nawet przede wszystkim, ludzie. Kiedy patrzymy na naszą codzienność, to ciężko ją sobie wyobrazić bez udziału innych. Bardzo często spotykamy się z innymi, czy to z przyjaciółmi, czy ze znajomymi w szkole, na przerwach. Nieraz pojawiają się w tym: konflikty, nieporozumienia, czasem borykamy się z problemami w relacjach z rodziną czy przyjaciółmi. Jak znajomo brzmią frazy: „Oni mnie nie rozumieją…”; „Każdy czegoś ode mnie chce…”; „Czemu nikt mnie nie zauważy…”. I to, w jaki sposób rozegramy te nasze wewnętrzne pytania, zdecyduje, kogo ludzie zobaczą w nas. To, jak się zachowujemy wobec innych, mówi dużo o naszej wierze. Jezus mówił: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”. Miłość, szacunek, wybaczenie – to są elementy życia, którymi pokazujesz, że Bóg działa w twoim życiu. Nawet w trudnych relacjach, w chwilach, gdy nie mamy ochoty być mili, Bóg chce, żebyśmy patrzyli na drugiego człowieka przez Jego pryzmat. Takie małe gesty – pomoc, uśmiech, życzliwość – to Bóg, który działa przez nas w świecie. Aż mi się przypomniała jedna historia:
HISTORYJKA I:
Adaś i Krzyś byli przyjaciółmi od wielu lat. Spędzali razem każdą wolną chwilę, budowali bazy, udawali rycerzy z patykami. Łączyło ich naprawdę dużo i potrafili dzielić się wszystkim: i tymi smutnymi, i radosnymi chwilami. Pewnego dnia doszło między nimi do kłótni. Słowa, które padły, były ostre. Każdy z nich miał wrażenie, że to ta druga osoba zaczęła, i przez kilka dni nie rozmawiali ze sobą. Trzymali w sercach żal. Pewnego popołudnia Adam spacerował po lesie i myślał o tym, że tęskni za wspólną zabawą z Krzyśkiem. Wtedy przypomniał sobie słowa mamy: „Nie warto trzymać urazy, bo miłość w relacjach jest silniejsza niż duma”. Zdecydował, że zrobi pierwszy krok. Zadzwonił do Krzyśka i przeprosił za to, co się wydarzyło. Kolega odpowiedział: „Ja też cię przepraszam”. Mały gest – po prostu słowa: „przepraszam”, w ciągu życia potrafimy ich wypowiedzieć niezliczoną ilość razy. Słowa, które są przykładem, jak Biblia otwiera się nie tylko Słowem, ale i codziennym życiem.
Ale dlaczego ciągle rozmawiamy o tej codzienności? A wiecie, że w Kościele czasami przeżywamy Rok Jubileuszowy? To dość ciekawy okres, w którym przypominamy sobie o Bożym miłosierdziu i o tym, jak Bóg wzywa nas do odnowy – takie roczne rekolekcje. Ten czas jest jak zaproszenie, by spojrzeć na swoje życie na nowo – zobaczyć, gdzie potrzebujemy zmiany, gdzie możemy wzrastać w wierze, a gdzie może warto coś naprawić. I może myślisz sobie: „Jaki Jubileusz? Przecież moja codzienność to szkoła, obowiązki i te same problemy.” Ale właśnie w tym tkwi sekret Roku Jubileuszowego… Nie chodzi o robienie wielkich rzeczy, ale o małe kroki. Czy możesz dziś komuś przebaczyć, tak jak w Jubileuszu przebaczono długi? Czy możesz dziś komuś pomóc, komuś, kto jest w potrzebie, choćby przez prosty gest życzliwości?
W Ewangelii św. Łukasza Jezus mówi: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie”. To słowa, które Kościół przypomina, obchodząc rok Jubileuszowy. A teraz pomyśl! Ty też jesteś posłany! Może w szkole ktoś potrzebuje Twojej pomocy. Może w domu rodzinnym potrzebna jest Twoja cierpliwość. Może sam potrzebujesz przebaczyć sobie jakieś niepowodzenie. Rok Jubileuszowy to przypomnienie, że Bóg daje nam drugą szansę. Życie to TERAZ. Nie jutro, ani nie wczoraj. To dziś jest nam darowane. A raczej zadane.
Historyjka II:
Pewnego wieczoru dziewczyna siedziała w swoim pokoju i próbowała napisać pracę na temat „niewidzialnych cudów życia codziennego”. Nie miała zielonego pojęcia jak się za to zabrać. Sfrustrowana wyjrzała na zewnątrz – na pustej ulicy świeciły światła latarni, a kilka kroków od niej zarysowała się sylwetka jej sąsiada, pana Wojtka, który codziennie wypuszcza psa o tej samej porze. Pamiętała, jak kiedyś przez przypadek podsłuchała rozmowę rodziców o tym, jak pan Wojtek kilka lat temu stracił żonę, i że te spacery z psem w jakiś sposób dały mu na nowo chęć do życia Spojrzała ponownie; Pan Wojtek zawsze zatrzymuje się pod drzewem, które rosło przy placu zabaw. Dziewczynka pomyślała, że może bawił się tam z żoną? A może po prostu to jego chwila na wspomnienia o niej? Nie znała odpowiedzi, ale zrozumiała, że zwykły spacer może kryć w sobie coś więcej. Następnego dnia oddała esej a napisała w nim: Cudem codzienności może być czyjś spacer pod drzewem. Może to tylko spacer, a może dla kogoś to cały wszechświat wspomnień, który ktoś nosi w sercu.
No właśnie… ten wszechświat zostaje nam dany. Jubileusz to dar, ale też zadanie. Jezus zaprasza nas, byśmy żyli pełnią życia – nie tylko w święta, ale w każdy dzień. W końcu jest to dla nas czas, w którym zwykłe dni przemieniają się w święte chwile. W każdym zwykłym dniu kryje się niezwykła tajemnica – wystarczy otworzyć serce… 365 dni – 365 szans, by odkryć Boga w codzienności!
Amen.
Ks. Adam Płonka